Na wstępie chciałbym przeprosić za długą nieobecność na blogu. Miniony rok oraz aktualna sytuacja – wiadomo z czym – nie nastrajają do pisania o elegancji. Skłaniają jednak do zadawania pytań. Na przykład, czy istnieje elegancka maseczka? Czy zakrywanie ust oraz nosa, w efekcie większej części twarzy, jest właściwe, stosowne i kulturalne? Oczywiście – nie jest. Jest tak samo prostackie, jak przymus ściągania butów w gościach czy noszenie nakrycia głowy w pomieszczeniu.

Ktoś zapyta – dlaczego tak uważam? Przecież mamy do czynienia z zarazą, i to w dodatku globalną, więc chociażby z tego powodu należy zachować ostrożność. Ponadto obowiązek zasłaniania nosa i ust jest narzucony prawnie. Uważam, że po roku maskarady oraz wysłuchiwaniu bredni o „nowej normalności” większość dorosłych ludzi powinna się zorientować, że oficjalny przekaz, delikatnie mówiąc, nie pokrywa się z rzeczywistością. Nie wspominając o wyrokach sądów uchylających mandaty za brak osłon.

W kulturze europejskiej odkryta, widoczna twarz to przejaw dobrego wychowania oraz szczerych intencji. Podobnie jak ściąganie rękawicy przez mężczyznę przed podaniem dłoni lub zdjęcie kapelusza na powitanie.
O zdejmowaniu butów pisałem dawno temu:
https://luigisaladini.fashion.blog/2016/12/23/zdejmowanie-butow-elegancja/


Osobiście uważam, że nie istniej coś takiego jak elegancka maseczka. Niestety czasy mamy „głupie” i w wielu miejscach władza oraz nadgorliwi współobywatele wymuszają zakrywanie większej części twarzy. Traktuję ten element garderoby jak zło konieczne, piętno narzucone siłą w celu podtrzymania zbiorowej psychozy. Przywołuje mi to skojarzenia z kagańcem dla psa lub żółtą gwiazdą na ubranie w celu napiętnowania pewnej narodowości.
Foto powyżej: fakty.tvn24.pl, gov.pl, kobieta.pl, Twitter premier/ Krystyna Maj/ KPRM. Elegancka maseczka + gumowe rękawiczki, wszystko obowiązkowo czarne, to ostatnio modny zestaw kryzysowy naszych „mężów stanu”.
Dzisiejszy wpis jest smutny, ponieważ prezentuje przykłady ludzi zniewolonych, wystraszonych, wdychających własne „spaliny”, w tym dwutlenek węgla w dawkach wielokrotnie przewyższających uznane za bezpieczne, hodujących grzyby, bakterie oraz wirusy w permanentnie wilgotnym środowisku wokół własnych nozdrzy! Z pewnością jest to niezdrowe.

Rozumiem, że maseczka w pewnych okolicznościach bywa konieczna, ale nazywanie tego eleganckim uważam za spore nadużycie. Zachęcam, by jak najczęściej oddychać świeżym powietrzem i starać się żyć jak wolni ludzie, wychodzić na dwór, spacerować, uprawiać sport, spotykać się i rozmawiać ze znajomymi oraz nie rezygnować z dawnych zwyczajów, a tym bardziej eleganckiej garderoby.
Trzymajcie fason,
Luigi



Pełna zgoda! Każdy logicznie myślący człowiek powinien sprzeciwiać się tej maseczkowej paranoi.
PolubieniePolubienie
Maseczka chroni tylko przed mandatem. Dobry wpis, czekam na następne i pozdrawiam.
Krzysztofc
PolubieniePolubienie
Już się bałem, że Pan nie wróci, najlepszy blog!
PolubieniePolubienie
Ojej, dziękuję. Chyba Pan przesadził z oceną bloga, ale jest mi niezmiernie miło:)
PolubieniePolubienie
Proszę nie być skromnym w tej kwestii, blog jest naprawdę niezły! Właśnie się z nim zapoznaje i jestem pod dużym wrażeniem. 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dziękuję. Cieszę się, że podziela Pan mój punkt widzenia.
PolubieniePolubienie