Elegancja a zdejmowanie butów

W klapkach lub samych skarpetach nigdy elegancko nie będzie, nawet gdybyśmy pozostałą część garderoby otrzymali na wymiar od samego Giorgio Armani.
W klapkach lub samych skarpetach nigdy nie będziemy eleganccy, nawet gdybyśmy pozostałą część garderoby otrzymali skrojoną na wymiar od samego Giorgio Armani.

Będzie krótko i na temat – chodzi o zdejmowanie butów. W swoim domu, w domach rodzinnych oraz u bardzo bliskich znajomych, czujecie się swobodnie, chodzicie ubrani, jak uważacie za stosowne i nie ma w tym nic niestosownego. Ale pamiętajcie o ważnej zasadzie, że gdy zdejmiecie buty, choćbyście byli najlepiej ubrani na świecie, przestajecie być eleganccy. Buty to podstawa dobrego stylu, kobieta lub mężczyzna bez butów zaczyna wyglądać – delikatnie mówiąc – mało atrakcyjnie. Być może nie warto zakładać marynarki i krawatu, jeśli u podstawy widać skarpety w towarzystwie legendarnych klapek Kubota. Temat do głębszego namysłu. Sam jestem w kropce, ponieważ w mojej polskiej rodzinie panuje taki zwyczaj i muszę się stosować, więc raczej planuję na święta domowy casual:)

Jako ciekawostkę powiem Wam, że we Włoszech, na samym południu, skąd pochodzi  rodzina od strony ojca, ludzie są zdziwieni, że Polacy pytają, czy ściągać buty. Jak im opowiadam, że w Polsce to norma, to kiwają głowami ze zdziwieniem. Ani razu mi się nie zdarzyło ściągać buty i widzieć kogokolwiek bez nich.

Piszcie i komentujcie, co Wy o tym myślicie i jak sobie radzicie w takich sytuacjach?

Trzymajcie fason,

Luigi

Reklamy

4 thoughts on “Elegancja a zdejmowanie butów

    1. Też tak robię. Przyznam jednak, że gdy jestem ubrany bardziej formalnie, np. krawat, marynarka itp., to czynię to niechętnie, ponieważ cały wysiłek włożony w dobry ubiór idzie na marne. Co by nie mówić, bez butów nie ma elegancji. Gdy jestem pewien, że będę poproszony o ściągnięcie butów, po prostu nie silę się na elegancję i idę ubrany casualowo.

      Polubienie

      1. Wyjątkowo po czasie odpowiadam na komentarz:

        Savoir vivre jak zwykle okazuje się być dla nas zbawieniem albowiem etykieta zakłada, że dżentelmen przynosi z sobą buty na zmianę (wtedy najlepsze będą na skórzanej podeszwie). Problem znika przede wszystkim zimą, gdy przychodzimy w cięższych i zabłoconych butach, ale mamy w torbie schowaną zapasową parę czystych butów, którymi nie pobrudzimy niczyjej cennej podłogi, dywanu, ani nie naniesiemy brudu tam gdzie są dzieci.

        Polubienie

      2. Panie Robercie, dziękuję za obszerny i merytoryczny komentarz. Myślałem o tym kiedyś, nawet zdarzyło mi się raz czy dwa tak uczynić, ale nie czułem się z tym dobrze. Prawie zawsze gospodarze są w kapciach lub skarpetkach, a nawet boso, również podczas eleganckich spotkań, jak: wigilia, urodziny, proszona wizyta itp.
        Studiowałem jakiś czas temu historię obuwia i okazuje się, że posiadanie lub nie posiadanie butów, nawet krótkotrwałe w danej sytuacji, w naszym kręgu kulturowym jest mocno związane z poddaństwem i dominacją. Odczuwam dyskomfort.
        Jest kilka możliwości:
        1. Najlepiej byłoby się umówić z gospodarzami i pozostałymi gośćmi na buty zmienne. Tak jak pan zaproponował – każdy przynosi w woreczku swoje. To jest najlepsza recepta.
        2. Chodzimy w kapciach. Niestety nie jesteśmy już eleganccy, więc lepiej się nie ubierać z byt formalnie.
        3. Chodzimy zupełnie bez butów i jest to najgorsze wyjście.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s