Hubert Urbański to kolejna persona, której nie trzeba szerzej przedstawiać. Prezenter, aktor oraz konferansjer, który po kilku dobrych latach niebytu w I lidze medialnej powrócił do TVN, na początek widzieliśmy go w „Agencie”, a teraz jako prowadzącego teleturniej „Milionerzy”.
Moją uwagę zwróciły jego nienaganne stylizacje, w których zawsze pojawia się podczas gry o milion. Jest świetnie ubrany, garderobę ma dopasowaną w szczegółach. Warto się nim inspirować. Mam jednak pewne uwagi behawioralne, o czym za chwilę.
Być może pana Huberta można uznać za ikonę elegancji, ale w gronie polskich celebrytów, ponieważ lepszych ikon znalazłbym co najmniej dwa tuziny w pięć minut, przeglądając blogi oraz grupy na temat klasycznej, męskiej elegancji. Jednak pan Urbański gra w innej lidze i dlatego musimy przyłożyć nieco inną miarę, tzn. porównywać go z jego otoczeniem.
Jednak nawet w tym przypadku mam wątpliwości, czy jest autentyczną ikoną, ponieważ wydaje mi się nienaturalny, jego mowa ciała oraz mimika są wyćwiczone, nie jest swobodny, jakby nieco sztywny, a żarty są wyreżyserowane, myśli o kilka setnych dłużej od przeciętnego człowieka zanim wypowie zdanie. Podobnie jest z jego stylizacjami, szczególnie tymi z „Milionerów” – są perfekcyjnie przygotowane, krawaty idealnie, równo i symetrycznie zawiązane oraz ustawione pod szyja, poszetki złożone niemal od linijki, a garnitury idealnie skrojone. Nie traktujcie tego jako zarzut, ponieważ to są komplementy, jednak ikona musi wyrażać się własnym, niepowtarzalnym i naturalnym stylem, czymś – co nawet, gdy jest wyuczone, to sprawia wrażenie swobody. Coś w rodzaju włoskiej sprezzatury. Tego nie dostrzegam u Huberta Urbańskiego.
Tradycyjnie wybrałem zdjęcia, na których bohater prezentuje się publicznie. Zwracam szczególną uwagę na:
1. Dopasowanie ubrania.
2. Wybór garderoby do okazji.
3. Jakość i sposób prezentowania dodatków, np. krawat, mucha, poszetka, pasek itp.






Wady:
W zasadzie nie ma wad, czasami zdarzy się jakaś drobna wpadka, jak brązowe, zamszowe buty do wieczorowego, czarnego garnituru. Gdyby tylko takie wpadki zdarzały się naszym celebrytom, to moglibyśmy twierdzić, że jesteśmy najelegantszym narodem w świecie.
Zalety:
Hubert Urbański jest perfekcyjnie ubrany, powiedziałbym nawet, że jest wzorową postacią, którą początkujący eleganci powinni się inspirować.
Ogólne wrażenie:
Ciężko mu cokolwiek zarzucić poza brakiem naturalnej swobody. Zwróćcie uwagę, że zawsze ma tak samo zawiązany krawat (idealny windsor z łezką), koszulę z włoskim kołnierzykiem oraz poszetkę złożona w tzw. tv fold. Jakby się nauczył jednego wzoru i go powielał. To nic złego. Pisząc artykuł, uświadomiłem sobie, że nie widziałem nigdy pana Huberta w marynarce dwurzędowej, a te są aktualnie najmodniejsze – w zasadzie od kilku ładnych lat, szczególnie na zachodzie Europy. Ma dobrą sylwetkę, jest szczupły i proporcjonalnie zbudowany. Wyglądałby bardzo dobrze. Ciekawe?
Ogólne wrażenie oceniam na mocną 5. Do ikony nieco brakuje naturalnej spontaniczności, zarówno w zachowaniu jak ubiorze, ale i tak uważam go za świetny wzór do naśladowania. Co Wy o tym sądzicie? Za komentarze jestem wdzięczny i z góry dziękuję.
Trzymacie fason,
Luigi
Witam, cze nie wydaje się że: krawaty są zbyt wąskie a ich sposób wiązania nawiązuje do mody z filmu np. 07 zgłoś się?
PolubieniePolubienie
Na pewno na ostatnim, dolnym zdjęciu mógłby być szerszy w stosunku do klap marynarki. To drobiazg i całość wygląda bardzo dobrze. Możliwe, że moda na windsory nieco przeminęła, co nie zmienia faktu, że pan Hubert wiąże jest idealne.
PolubieniePolubienie
Witam czy w ostatnim zdjęciu Pana Huberta guzik w marynarce nie jest za wysoko pozdr
PolubieniePolubienie
Wydaje mi się, że jest prawidłowo. Jakby był niżej, może byłoby lepiej, ale i tak wygląda bardzo dobrze.
PolubieniePolubienie
Ciekawi mnie ten zegarek – faktycznie gumowy to najgorszy wybór, ale przecież Pan Hubert na pewno to wie. Dziwna sprawa 🙂 No i mógłby od czasu do czasu bardziej „zaszaleć” – inaczej związay krawat czy inaczej złożona poszetka byłyby miłą odmianą 🙂
PolubieniePolubienie
Na zdjęciu z trzema panami mam problem z odsłoniętą nogą – o ile długość spodni powinna być dostosowana do pozycji stojącej, to w pozycji siedzącej nie powinno być widać gołej łydki. Przy pozostawieniu krótkiej nogawki pomogłyby podkolanówki.
PolubieniePolubienie
Jasne. Jakoś mi to umknęło. Ale to każdemu powinno przypominać, żeby zwracać uwagę nie tylko na kolor ale także na długość skarpet.
PolubieniePolubienie