O mnie

Nazywam się Luigi Saladini, urodziłem się w 1976 roku we Wrocławiu, z pochodzenia jestem pół Włochem i pół Polakiem. Wychowałem się i mieszkam w Polsce. Jestem absolwentem Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu na kierunku Handel Zagraniczny oraz Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Politologia. Od 2000 roku pracuję zawodowo: najpierw w amerykańskiej korporacji, w branży FMCG, od 2006 w branży motoryzacyjnej, od 2010 jestem współwłaścicielem firmy handlującej sprzętem motocyklowym. Od 2014 roku zajmuje się również modą męską. Mówię w języku polskim, włoskim oraz angielskim.

Pomagam mężczyznom zmienić styl ubierania się. Preferuję klasyczną modę męską we włoskim stylu, tzn. prawidłowo dopasowane ubrania, w szczególności spodnie i marynarki; marynarki dwurzędowe, krawaty o matowej fakturze, poszetki z naturalnych tkanin oraz mniej formalne obuwie, skórzane, najchętniej brązowe. Wyznaję zasadę, że najważniejsze jest dopasowanie ubioru do okazji, otoczenia oraz ludzi w towarzystwie, których przebywamy.

Zdecydowanie odrzucam mity, którymi obrosła męska moda przez lata, szczególnie w naszym kraju, np. kolor czarny pasuje do wszystkiego lub spodnie powinny sięgać do obcasa. Podpowiadam, jak nosić się na co dzień i do pracy, co ubrać na wizytę do znajomych, gdy zapraszają do siebie, a co na wieczorne wyjście do miasta. Pomagam skompletować garderobę na ważne, formalne imprezy, jak: bal, ślub czy wykład. Przede wszystkim jednak dopasowuję garderobę do pozycji zawodowej i społecznej klienta. Chcę, żeby zrozumiał zasady klasycznej mody męskiej i dobrze się z nimi czuł. Żeby nabrał wyczucia i po czasie samodzielnie decydował, co jest w dobrym guście, a czego należy unikać. Gwarantuję, że efekt będzie świetny!

Pomysł na blog

Do 2014 roku ledwie interesowałem się modą męską. Jeśli już, to głównie modą motocyklową, a więc sprzętem do uprawiania motocrossu i enduro, jak również ubraniami codziennymi powiązanymi z tymi dyscyplinami.
Pewnego razu, po wielu latach niewidzenia się z ojcem, podarował mi on granatowy garnitur od Ermenegildo Zegna, który przeleżał w jego szafie ok. 30 lat, tj. od czasu jego ślubu. Zainteresował mnie fakt, że po tylu latach wygląda jak nowy i nadal jest modny, nawet powiedziałbym, że nieprzeciętnie zwraca uwagę dwurzędową marynarką z nakładanymi kieszeniami. Zacząłem zgłębiać temat i mnie wciągnęło. Dodatkowo małżonka nalegała, żebym bardziej zwracał uwagę na wygląd, a w szczególności na ubiór.
Lubię przyglądać się ludziom, szczególnie w dużych miastach, np. Rzymie lub Mediolanie. Ubierają się inaczej. Na temat mody damskiej nie będę się wymądrzał, ponieważ nie czuję się kompetentny. Mężczyźni przede wszystkim używają więcej kolorów (oczywiście stonowanych, np. szarości, brązy, granaty; plus nieco bardziej kolorowe dodatki) i dopasowane ubrania. Znacznie chętniej sięgają po krawaty, marynarki, spodnie z zaprasowanym kantem oraz mankietami u dołu. W Polsce ciągle dominuje kolor czarny, a ten kto włoży krawat, dopasowaną marynarkę i spodnie, bardzo zwraca na siebie uwagę nienagannym wyglądem. W Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, czy innym dużym mieście, daje się coraz częściej zauważyć świetnie ubranych facetów, ale poza tym króluje szarość i bylejakość.

Zmiany postanowiłem zacząć od siebie. Zacząłem czytać krajowe blogi (mamy kilku świetnych ekspertów) oraz zagraniczne. Dość szybko pozbyłem się niemodnych, starych i tandetnych ciuchów. Do niektórych miałem silny sentyment, ale trudno! Co lepsze kawałki garderoby przerobiłem u krawca i teraz są świetnie dopasowane pod mój wymiar. Kilka nowych dokupiłem, i też wymagały interwencji krawcowej. Efekt jest bardzo dobry. Polubiłem nowy styl. Dostrzegam, że na otoczeniu też robi wrażenie.

Wierzę, że część z Was podziela mój pogląd na modę męską, dlatego tu zagląda, a Ci, którzy się wahają i szukają swojej drogi, dzięki temu blogowi odważą się na zmiany. Przypominam, że nie tak dawno, bo w czasach moich dziadków, szanujący się mężczyzna nie wychodził z domu bez krawata i nakrycia głowy. Zauważcie proszę, że wystarczyło 50-60 lat, tj. 3 pokolenia, żeby setki lat zdobyczy cywilizacyjnych w dziedzinie męskiego stylu zostały zastąpione przez bylejakość. Bo pod pozorem swobody, luzu, wygody i czegoś tam jeszcze, serwuje się nam w mediach straszny kicz. Efekt jest taki, że część mężczyzn wygląda jak dziady w podarowanych ubraniach (choć metki świadczą o ich wysokiej cenie), część jest zupełnie nijaka, a części w ogóle nie można odróżnić od kobiet. Przypominam, że wiele elementów męskiej garderoby historycznie wywodzi się z wojska, więc powinny podkreślać silną, męską sylwetkę!

Misja

Nie dać się wciągnąć przez nurt wszechogarniającej tandety, lekceważenia obyczajów, postępującego konformizmu, braku samodzielnego myślenia oraz zaniku dobrego smaku w sztuce i kulturze, a w szczególności w modzie męskiej.

Pozdrawiam Was serdecznie,

Luigi Saladini

Reklamy